Piłkarze reprezentacji Polski: Mateusz Cetnarski, Adrian Mierzejewski, Maciej Rybus, Tomasz Jodłowiec, Łukasz Trałka i Radosław Majewski zostali Ambasadorami Orange Cup XV Turnieju im. Marka Wielgusa. Swoim doświadczeniem i umiejętnościami będą wspierać młodych piłkarzy. O karierze, treningach i Orange Cup rozmawiamy z Mateuszem Cetnarskim.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką?
Kopię piłkę od kiedy nauczyłem się chodzić, zawsze była gdzieś przy nodze. Nawet gdy spałem towarzyszyła mi piłka. Jestem wychowankiem Kolbuszowianki, bardzo miło wspominam ten czas, dlatego często wracam myślami do początków.
Kim chciałeś zostać gdy byłeś małym chłopcem?
Zawsze wiedziałem, że chcę być piłkarzem i byłem nieugięty, gdy większość chłopców mówiła, że będą słynnymi pilotami. O tym, że marzenie się spełniło zadecydowała miłość do piłki. Początkowo zostałem zawodnikiem Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Łodzi, a później przyszedł czas na kontrakt z GKS Bełchatów.
Jaki byłeś gdy miałeś 11 lat? Kto był Twoim idolem?
Jak to chłopiec, który ma starsze rodzeństwo, starałem się naśladować swoich braci. Na szczęście mieli takie same zainteresowania, więc nie było problemu. Nie byłem małym chuliganem. Wtedy komputer był niespotykany, więc szukaliśmy pomysłów na ciekawe zabawy na świeżym powietrzu. W tamtym czasie nad moim łóżkiem wisiało wiele plakatów z idolami. Trudno ich wszystkich wymienić. Szanowaliśmy każdego piłkarza, choć na pewno zawodnikiem, którego stawiałem sobie za wzór był Zinedine Zidane.
Dlaczego zostałeś ambasadorem Orange Cup?
Dostałem taką propozycję i bez zastanowienia się zgodziłem. Uważam, że to piękna sprawa promować futbol wśród dzieci. Sam grałem w takich turniejach i wspominam je bardzo miło. Możesz sprawdzić się na tle innych drużyn, rywalizować, poznawać innych zawodników.
Zawodnicy Orange Cup marzą o grze w Reprezentacji. Jak Ty wspominasz moment powołania?
Powołania się nie spodziewałem, ale moment kiedy się o nim dowiedziałem był dla mnie najwspanialszy w całej przygodzie z piłkę. Zadzwonił do mnie redaktor Przeglądu Sportowego i spytał, jak się czuję. Nie wiedziałem o co chodzi, ale po chwili rzuciłem okiem na Internet i wszystko stało się jasne. Tego pięknego uczucia życzę wszystkim zawodnikom Orange Cup.
Początkowo nie grałeś na pozycji pomocnika. Kiedy się to zmieniło?
Pomocnikiem zostałem w wieku 16 lat. Trener Mirosław Westfal, którego bardzo miło wspominam, powiedział że bardziej mu się przydam w pomocy, niż w ataku. I tak już zostało.
Co robisz w wolnym czasie?
Moją pasją jest muzyka, a hobby jeżdżenie na koncerty. Jeśli tylko mam taką możliwość staram się na nich być. Słucham reggae i rocka - absolutnym numerem 1 jest dla mnie Vavamuffin. Jak każdy lubię też pójść do kina i obejrzeć dobry film. Czytam również książki, a w lecie staram się znaleźć czas na inne sporty niż piłka.
Jakie są Twoje cele i marzenia?
Cel jest jeden - zrobić jeszcze większy postęp i zagrać jeszcze lepiej. Kiedyś w czołowym klubie i w Lidze Mistrzów.
Druga część rozmowy w Przeglądzie Sportowym z dnia 22 lipca 2010 r.